Diego nie wahał się ani chwili dłużej i zadzwonił na pogotowie. Spokojnie wyjaśniając, że jego syn pilnie wymaga badania, mocno trzymał dłoń Mateo. Chłopiec zacisnął palce tak mocno, jakby bał się, że ojciec go puści.
„Proszę zostać z nim. Pomoc w drodze”.
Te słowa z telefonu dały Diego, po raz pierwszy od dawna, poczucie, że nie jest sam. Kilka minut później pierwsza przyjechała karetka, a zaraz za nią radiowóz. Sąsiedzi z ciekawością zerkali zza zasłon, ale Diego nie zwracał na nikogo uwagi. Liczył się dla niego tylko Mateo. Ratowniczka medyczna uklękła przed chłopcem, spokojnie z nim rozmawiała i ostrożnie rozpoczęła badanie. Po chwili jej przyjazny wyraz twarzy zmienił się w poważny, zaniepokojony.
„Jak długo on tak leży?”
„Zajęłam się nim zaledwie kilka minut temu”.
„Kto go przywiózł?”
„Jego matka”.
Ratowniczka medyczna skinęła powoli głową i spojrzała na koleżankę.
„Zaraz wyjeżdżamy”.
Gdy Mateo miał zostać umieszczony na noszach, ponownie przytulił się do Diego.
„Tato, proszę, chodź ze mną”.
Diego pogłaskał go po głowie uspokajająco.
„Będę przy tobie przez cały czas”.
Zespół czekał już na nich w szpitalu. Podczas gdy lekarze i pielęgniarki ciepło witali Mateo, pracownik socjalny spokojnie wyjaśnił Diego, że wszystkie badania muszą być najpierw wykonane. Usiadł w poczekalni i wpatrywał się w zamknięte drzwi. Każda minuta wydawała się godziną. Wciąż zastanawiał się, czy powinien był działać wcześniej. Czy nie zlekceważył tych wszystkich drobnych zmian. Po chwili drzwi izby przyjęć nagle się otworzyły. Paulina szybko weszła i rozejrzała się gorączkowo.
„Diego, o co tu chodzi? Szpital z powodu czegoś tak błahego?”
Chciała iść prosto do gabinetu zabiegowego, ale pielęgniarka uprzejmie zablokowała jej drogę.
„Na razie prosimy o cierpliwość”.
„Jestem jego matką”.
„Wiemy o tym. Niemniej jednak chcielibyśmy najpierw dokończyć badanie”.
Po raz pierwszy Paulina wydawała się wyraźnie niepewna. Wkrótce podszedł do niej policjant.
„Chcielibyśmy zadać pani kilka pytań”.
„Po prostu miał niefortunny upadek”.
Odpowiedź nadeszła niezwykle szybko.
„Kiedy to się stało?”
. Paulina milczała przez chwilę.
Zanim zdążyła kontynuować, Diego usłyszał cichy głos syna dochodzący z gabinetu lekarskiego. „Nie chcę wracać do Artura”.
Na korytarzu nagle zapadła cisza. Nikt się nie odezwał. Nawet Paulina na chwilę straciła panowanie nad sobą. Diego od razu wiedział, że za tym jednym zdaniem kryje się prawda, która pragnie zostać ujawniona. Chwilę później drzwi do gabinetu zabiegowego się otworzyły i wyszła pracownica socjalna z poważnym, ale spokojnym wyrazem twarzy. Jej pierwsze słowa uciszyły wszystkich obecnych… Kliknij zdjęcie, aby zobaczyć cały artykuł.
