Motocykliści pomalowali dom mojej matki na różowo po jej śmierci o czwartej nad ranem, a ja nie znałem żadnego z nich. Naliczyłem dziewięciu. Nie znałem ani jednego.
Moja mama zmarła we wtorek. Rak trzustki. Miała 67 lat. Przyleciałem z Seattle na pogrzeb i zostałem, żeby zająć się domem.
Nie byłem w domu od trzech lat. Moja mama i ja nie byliśmy już blisko. Każde z nas miało swoje powody. Myślałem o podpisaniu kilku papierów, opróżnieniu jej mieszkania i wystawieniu go na sprzedaż do piątku.
