Pojechałam prosto do domu i zadzwoniłam do Ethana. Już od pierwszych słów wyczuł, że coś jest nie tak.
„Po prostu wróć do domu” – powiedział spokojnie.
„Wspólnie coś wymyślimy”.
Kiedy weszłam do naszego małego mieszkania nad piekarnią, czekał już na mnie z dwiema filiżankami herbaty. Razem otworzyliśmy teczkę ślubną i przejrzeliśmy każdy rachunek. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, ile dodatkowych wydatków nie było nawet naszym pomysłem. Drogie kompozycje kwiatowe, kwartet smyczkowy, usługa parkingowego i wiele innych próśb nigdy nie było naszych. Moja mama dodawała je kawałek po kawałku, aż nasz ślub niewiele przypominał to, co pierwotnie planowaliśmy z Ethanem.
„Nie potrzebujemy niczego takiego” – powiedział Ethan, biorąc mnie za rękę.
„Chcę wziąć z tobą ślub, a nie urządzić idealne przyjęcie”.
Jego słowa nieco złagodziły mój niepokój. Następnego ranka zaczęłam dzwonić do wszystkich usługodawców, żeby dostosować niektóre usługi. Większość była wyrozumiała. Ale nagle rozmowa się zmieniła.
„Twój ślub już został odwołany” – powiedziała przedstawicielka Ivy Oaks.
Wstrzymałam oddech.
„Przepraszam?”
„Otrzymaliśmy podpisany formularz anulowania w zeszłym tygodniu”.
Serce waliło mi jak młotem.
„Nic nie anulowałam”.
Kilka minut później nadszedł e-mail. Formularz pojawił się na ekranie z moim imieniem i nazwiskiem oraz podpisem, który na pierwszy rzut oka wyglądał zadziwiająco podobnie do mojego. Ale od razu wiedziałam, że go nie podpisałam. Zanim zdążyłam otrząsnąć się z pierwszego szoku, skontaktowali się ze mną inni usługodawcy. Fotograf, florysta i firma cateringowa również otrzymali tę samą wiadomość. W ciągu kilku godzin całe nasze wesele zostało odwołane, a Ethan i ja nic o tym nie wiedzieliśmy. Kiedy rozkładałam dokumenty obok siebie, dotarło do mnie, że stoi za tym ktoś, kto ma dostęp do wszystkich umów. I nagle wszystkie wskazówki wskazywały na to samo. Zostało mi tylko jedno pytanie: dlaczego moja własna matka posunęła się do takich działań? Odpowiedź zmieniła wszystko. Kliknij zdjęcie, aby wyświetlić cały artykuł.
„Nie zapłacimy za ten ślub” – powiedziała moja mama. Kilka tygodni później wszyscy dzwonili bez przerwy.

Dalsza część na następnej stronie: