Pozwoliłam, by telefon dzwonił przez kilka sekund. Kiedyś odbierałam od razu, ale teraz przy każdym połączeniu zastanawiałam się, czy jestem w ogóle gotowa, żeby z kimś rozmawiać. Kiedy w końcu odebrałam, natychmiast usłyszałam znajomy głos pani Holloway.
„Pani Carter?”
„Tak”.
„Przepraszam, że panią niepokoję. Czy zechciałaby pani dziś na chwilę przyjść do szkoły?”
Serce zaczęło mi walić.
„Coś się stało?”
„Nie. Chodzi o Lily. Znaleźliśmy dziś coś, co przygotowała dla pani jakiś czas temu”.
Nie powiedziała nic więcej. Podczas jazdy do szkoły moje myśli nieustannie krążyły wokół tych kilku słów. Próbowałam sobie wyobrazić, co Lily mogła zostawić. Może zapomniany zeszyt. Może rysunek. A może nic. Mimo to, po raz pierwszy od dawna poczułam coś, o czym prawie zapomniałam: ciekawość.
Pani Holloway już czekała na mnie w holu biblioteki. Pan Bennett stał obok niej z przyjaznym uśmiechem. Oboje powitali mnie serdecznie, nie przytłaczając mnie współczującymi spojrzeniami.
„Dziękuję za przybycie” – powiedziała pani Holloway. Zaprowadziła mnie do małej czytelni. Na okrągłym drewnianym stole leżała prosta płócienna torba. Obok niej koperta z moim imieniem wypisanym ręką Lily. Palce lekko mi drżały, gdy ją otwierałam. „Kochana Mamo, mam nadzieję, że kiedy przeczytasz ten list, znajdziesz chwilę, by głęboko odetchnąć. To, co jest w torbie, to nie pożegnalny prezent. To początek czegoś, czego pragnęłam dla Ciebie od dawna”. Powoli otworzyłam płócienną torbę. W środku znajdowało się kilka kart bibliotecznych, każda przewiązana małą, kolorową wstążeczką. Na każdej widniało imię. Żadna z nich nie była znajoma. „Co to znaczy?” – zapytałam cicho. Pani Holloway usiadła obok mnie. „Lily regularnie przychodziła do biblioteki przez ostatnie kilka miesięcy. Pomagała dzieciom, które czuły się samotne lub miały problemy z czytaniem. W końcu zaczęła sporządzać dla każdego dziecka krótką listę ulubionych książek”. Przyjrzałam się kartkom uważniej. Na odwrocie znajdowały się osobiste notatki. „Emma uwielbia historie o zwierzętach”. „Ben potrzebuje książek z dużą dawką humoru”. „Sophia woli opowieści przygodowe”. Poczułem ciepło na sercu. Lily nigdy nie robiła afery ze swoich dobrych uczynków. Najwyraźniej robiła to wszystko, nie mówiąc o tym ani słowa. „Jest jeszcze coś” – powiedział pan Bennett, podając mi mały notes. Na pierwszej stronie, pismem Lily, widniał następujący zapis:
„Mamo, czasem jedna książka potrafi odmienić człowieka. Może to samo dotyczy serc”.
Przewróciłam na następną stronę. Lily napisała tam listę miejsc, które wiele dla niej znaczyły. Za każdym miejscem widniała data i krótkie wspomnienie. Na samym dole był adres, którego nigdy wcześniej nie widziałam.
„Następna historia czeka tam” – napisała pod spodem.
Spojrzałam na panią Holloway.
„Wiesz, co tam jest?”
Pokręciła głową.
„Nie. Lily chciała, żebyś tylko ty przeszła tą drogą”.
Ostrożnie schowałam notes do kieszeni. Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, mój telefon zawibrował. To była Judy.
„Mam nadzieję, że nadal jesteś w szkole” – powiedziała bez powitania.
„Tak”.
„Więc poczekaj na mnie. Chyba znalazłam dziś rano coś, co też ma związek z Lily”. Dotknij zdjęcia, aby wyświetlić cały artykuł.